Studia w ojczyźnie kebabu

Monika Barczewska, studentka III roku politologii, wzięła udział w Erazmusie i wyjechała na pół roku do Turcji. Nie żałuje. Uważa, że była to najlepsza rzecz, jaką mogła zrobić. Z uśmiechem wspomina swoją przygodę i mówi każdemu: jeśli masz okazję, to jedź!

Co skłoniło Cię do skorzystania z Erazmusa i wyjazdu do Turcji?

Jestem człowiekiem płci pięknej.Właściwie był to przypadek. Zauważyłam ogłoszenie na WNS-ie, w którym zawarta została informacja o wyjeździe. Był to drugi nabór. Jako, że już wcześniej myślałam o tym, aby spróbować swoich sił w studiowaniu za granicą, nie wahałam się długo.

Dlaczego wybrałaś akurat Turcję?

Jest to kraj dla mnie egzotyczny. Znam kraje europejskie, więc chciałam zobaczyć coś nowego.

Zdecydowałaś się na wyjazd. To najważniejsze. Teraz należało dokonać wszelkich formalności. Długo to trwało?

Z reguły takie nabory są w marcu lub kwietniu. Złożyłam dokumenty oraz przeszłam rozmowę, od której zależało to, czy się dostanę. Udało mi się. Na załatwienie wszystkich formalności oraz oczekiwaniu na decyzję upłynęło kilka miesięcy.

Wiedziałaś, że będziesz uczyła się w języku angielskim. Czy nie obawiałaś się tego? Na jakim poziomie należy znać język, aby nie martwić się o to, czy sobie poradzę?

Nie obawiałam się o problemy językowe. I słusznie, ponieważ takie nie wystąpiły. W mieście, w którym studiowałam - Istambule, łatwiej spotkać obcokrajowca, aniżeli Turka. Jednak jest tam mało Polaków. Ponadto jest to miast dwujęzyczne, więc po angielsku można porozumieć się wszędzie, w sklepie, w urzędzie, w szkole. Myślę, że jeśli ktoś umie język angielski na poziomie FCE, nie musi się obawiać. Nawet osoby z poziomem intermediate miałyby szansę. Przyjmująca uczelnia proponuje kursy językowe. Trwają one z reguły około dwóch tygodni po osiem godzin dziennie. Poznaje się na ich ogromny zasób słownictwa z tej dziedziny, którą później studiuje się za granicą. Ja jednak nie skorzystałam z takiego kursu, bez czego doskonale sobie poradziłam.

Czy zauważyłaś jakieś istotne różnice w szkolnictwie?

Tak, zdecydowanie. W Istambule, na Kadir Has Universitesi, gdzie studiowałam, jest całkiem inne podejście do nauki. Na UŚ poziom jest znacznie wyższy. W Turcji wszyscy traktują to bardzo swobodnie. Ponadto lista przedmiotów, które trzeba zaliczyć, jest również niewielka. Być może wynika to z tego, że jest to szkoła prywatna. Już sam jej wygląd mnie onieśmielał - plazmy na ścianach, mnóstwo ochroniarzy. Przed wejściem trzeba było przejść przez kilka bramek, sprawdzających, czy nie posiada ktoś broni, a do otwierania drzwi służyła specjalna karta. Na uniwersytecie wszystko jest skomputeryzowane - studenci nie posiadają indeksów, ponieważ oceny są automatycznie wprowadzane do systemu.

Opowiedziałaś już o samej uczelni. A co z przedmiotami? Mogłabyś wymienić przykładowo, jakie miałaś podczas jednego semestru?

Tak, ponieważ było ich tylko sześć. Były to: wpływ polityki na media oraz mediów na politykę, kultura i historia miasta Istambuł, historia Ameryki, globalizacja, angielski w biznesie oraz seminarium.

Nie wiem jak to działało do tej pory...

Czy w związku tym musisz teraz zaliczać przedmioty, których nie miałaś w Istmbule?

Myślę, że będą to tylko dwa, trzy główne przedmioty.

Myśląc „Turek”, mam na myśli mężczyznę, który ma bardzo swobodne podejście do życia i ogląda się za blondynkami. Taki stereotyp funkcjonuje wśród części naszego społeczeństwa. Jak odniosłabyś się do tego? Jest prawdziwy?

Absolutnie nie. Ja również przed wyjazdem miałam co do tego wątpliwości, jednak pomyliłam się. Stereotyp się nie sprawdza. Turcy to wykształceni, grzeczni i sympatyczni mężczyźni. Ponadto są bardzo gościnni. Lubią Polaków, co nieraz dali mi odczuć. Kilka razy mówili mi o tym, że nie uznali nigdy rozbiorów Polski.

Co powiedziałabyś każdemu, kto myśli o wyjeździ, ale się waha i obawia?

Powiedziałabym: jedź! To naprawdę fantastyczna przygoda. Spotykasz ludzi, którzy przyjechali na studia do innego kraju po to, po co ty - poznać inne narodowości i kultury, podszkolić język, pobawić się. Mam teraz mnóstwo znajomych z przeróżnych krajów, a na wakacje mam zamiar znowu pojechać do Turcji. Jeśli masz jakieś wątpliwości i pytania, to chętnie wszystko ci wytłumaczę, napisz do mnie: m.barczewska@gmail.com

Mnie już zachęciłaś Dziękuję za rozmowę.

Wioleta Gandor

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Moniki Barczewskiej

[Pokaż komentarze | Dodaj komentarz]