Kiełbasa polska - 3 €?

Czyli rozmowa z samą sobą o europejskiej walucie

Kiedy Polska będzie gotowa wejść do strefy euro?

− W najbliższych latach obniżymy deficyt do poziomu wymaganego przez traktat z Maastricht. Również inne kryteria konwergencji będą spełnione, więc będziemy gotowi − co nie oznacza, że wtedy natychmiast podejmiemy decyzję o przyjęciu euro.

Nie podejmiecie?

− Wejdziemy do strefy euro wówczas, gdy będziemy do tego gotowi, a jednocześnie sytuacja w gospodarce światowej będzie na tyle spokojna, że nie będziemy musieli obawiać się szoków, które utrudniłyby nam przebywanie przez dwa lata w "poczekalni euro", jaką jest ERM II.

Czy wyklucza pan możliwość przyjęcia euro jeszcze w tej kadencji Sejmu?

− Nie wykluczam, choć wydaje mi się to mało prawdopodobne.

(Fragment rozmowy z ministrem finansów Jackiem Rostkowskim; Gazeta Wyborcza, 10.XII.2007)

Euro tak tak: Francja, Hiszpania, Niemcy, Słowenia...euro cieszy się coraz większą popularnością. Mimo to wielu ludzi, zwłaszcza w Polsce, odnosi się wciąż sceptycznie do unii walutowej.

Nie: Dziwisz się? Wszędzie są podnoszone obawy dotyczące wzrostu cen. Pączek, który dziś kosztuje 1,20 zł w dobie euro może kosztować już 50 eurocentów. Straszeni jesteśmy zagrożeniem wynikającym ze zbyt wczesnej utraty kontroli nad własną polityką kursową i monetarną, która jest ważnym instrumentem wpływania na gospodarkę kraju. Nawet rząd unika jednoznacznych deklaracji odnośnie wstąpienia do strefy euro. A może referendum?

Tak: Och, jak łatwo zapomnieć, że na wspólną walutę już się zgodziliśmy w Traktacie Akcesyjnym. Spełnienie przez nasz kraj kryteriów konwergencji oznacza wymianę złotówek na euro. Referendum nic nie zmieni, będzie to niepotrzebne wydawanie pieniędzy, których co jak co, ale w Polsce jest wyjątkowo mało.

Nie: To poczekajmy. Nikt się nam nie każe spieszyć. Bo tak właściwie, to po co nam to euro?

Tak: jak często słyszysz: Bogaty Zachód, biedna Polska? Ile już ludzi wyjechało w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy do Anglii czy Irlandii. Czy nie prościej byłoby przyciągnąć trochę kapitału do naszego kraju?

Nie: I niby co ma pomóc w tym przyciąganiu?

Tak: Przejście na euro to brak ryzyka niekorzystnej zmiany kursu wymiany walut. Obecnie inwestor zachodni decydując się na długookresowe inwestycje w Polsce musi liczyć się z negatywnymi zmianami kursu. Opłacają się tylko inwestycje z dużym marginesem zysku. Wspólna waluta oznacza koniec tego problemu. Także polskim przedsiębiorcom łatwiej i taniej będzie pozyskać europejski kapitał.

Nie: Nie chcę Cię martwić, ale Polska nie jest krajem biznesmenów…


  • KRYTERIA Z MAASTRICHT

    Kraje wstępujące do strefy euro musza spełnić kryteria makroekonomiczne, określone w traktacie z Maastricht.

    Kryteria fiskalne:
    · Deficyt budżetowy nie może przekroczyć 3% PKB (wyższy poziom może jednak zostać zaakceptowany, gdy widać wyraźna tendencję zmniejszania się jego wskaźnika lub deficyt ten ma charakter przejściowy)
    · Dług publiczny nie może przekroczyć 60% PKB (wyższy poziom może jednak zostać zaakceptowany, gdy wskaźnik wykazuje tendencje malejącą i szybko osiąga wartość odniesienia)

    Kryterium inflacyjne:
    · Obowiązek utrzymywania inflacji na poziomie nie wyższym niż 1,5 punktu procentowego ponad średnią stopę w trzech krajach UE o najniższej inflacji)

    Kryterium monetarne:
    · Obowiązek utrzymywania nominalnych stóp procentowych na poziomie nie wyższym niż 2 punkty procentowe powyżej średniej trzech krajów UE o najniższej inflacji

    Kryterium walutowe:
    · Przez co najmniej 2 lata trzeba uczestniczyć w Europejskim Mechanizmie Kursowym II (ERM II). W tym okresie kurs waluty narodowej wobec euro powinien się utrzymać w standardowo określonym przedziale wahań (+/- 15%), albo w wynegocjowanym węższym paśmie wokół ustalonego centralnego parytetu.

    Ponadto, prawne kryterium konwergencji nakazuje państwom członkowskim zapewnić zgodność krajowych regulacji z przepisami unijnymi, co przede wszystkim wyraża się w zagwarantowaniu niezależności krajowych banków centralnych.


  •  

    Tak: I dla „zwykłego” śmiertelnika pojawi się sporo korzyści. Przede wszystkim spadną stopy procentowe – kredyty będą tańsze, a sporo z nas żyje na kredyt. Przestaną być aktualne różne obostrzenia i ograniczenia przy zaciąganiu kredytów w euro. Przy podróżach zagranicznych zaoszczędzimy czas i pieniądze tracone na wymianę walut. Będziemy mogli bez problemów porównywać ceny produktów w całej Strefie Euro i wybierać oferty dla nas najlepsze. Zyska także budżet państwa, bo zmniejszą się koszty obsługi naszego zadłużenia zagranicznego.

    Nie: Inwestycje może i się pojawią, ale pewnością ten zapowiadany „boom” nie wynagrodzi nam znacznego wzrostu cen i to cen artykułów podstawowych.

    Tak: Wyobraź sobie, że badania statystyczne nie potwierdzają Twoich obaw. Winnym wzrostu cen nie jest waluta, ale nieuczciwi sprzedawcy zaokrąglający ceny „w górę”.

    Nie: Ale nie zmienia to faktu, że ceny jednak wzrosną, niezależnie od tego, jak nazwiesz winowajcę.

    Tak: Wystarczy podjąć kroki mające zapewnić dokładne przeliczenie cen z walut lokalnych na euro. Jednym z istotnych zabezpieczeń przed ukrytymi podwyżkami w krajach wprowadzających nowa walutę był obowiązek podawania nie tylko bieżącej ceny w euro, ale również starej ceny w przeliczeniu oficjalnym „kursem” na euro przez dwa lata od zmiany waluty. Sklepy zaczęły nawet ze sobą konkurować, który z nich przelicza ceny korzystniej dla klienta. Nieuzasadnione podwyżki cen miały miejsce raczej tylko w lokalnych sklepach i zakładach usługowych działających w mało konkurencyjnym środowisku. Ale i temu można zaradzić, bardziej skupiając się na tych obszarach.

    Nie: Wszystko pięknie, ładnie, ale…Kontrola cen nam nie pomoże, gdy osłabnie tempo wzrostu gospodarczego. Patrz – Niemcy.

    Tak: Hm…Nie chcę urągać Twojej inteligencji, ale wewnętrzne problemy gospodarcze tego państwa, z euro nie ma to nic wspólnego. Luksemburg radzi sobie bardzo dobrze.

    Nie: Ok., a co z suwerenną polityką monetarną?

    Tak: Może będziemy mieć mniejszą samodzielność w sprawach własnej polityki pieniężnej, za to zyskamy dobre stanowisko we współdecydowaniu o sprawach gospodarczych i walutowych UE. Poza tym polski interes narodowy to szybki rozwój gospodarczy będący udziałem jak największej liczby Polaków i taki, z którego jak największa liczba Polaków będzie czerpać korzyści. Europejski Bank Centralny z pewnością nie będzie prowadził polityki sprzecznej z interesem Polski, gdyż zagroziłoby to także interesom Francji i Niemiec. Wierz mi, tak z pewnością się nie stanie.

    Nie:

    Monika Rosa

    [Pokaż komentarze | Dodaj komentarz]