Młodzi ludzie w Polsce mają do wyboru mnóstwo uczelni, na których mogą kontynuować swoją dalszą edukację. W ofercie zaczynają pojawiać się także zagraniczne szkoły. Jest jednak możliwość, żeby nie wyjechać na stałe z kraju, a jednocześnie zasmakować studiowania w jednym z europejskich państw. Umożliwia to program Socrates-Erasmus, który powstał przed ponad dwudziestu laty.

Wyjedź i wróć

Obecnie Erasmus jest włączony do nowego unijnego programu „Uczenie się przez całe życie” („The Lifelong Learning Programme”). Ma być realizowany w latach 2007-2013 w dziedzinie edukacji i doskonalenia zawodowego w szkolnictwie wyższym. Skierowany jest zarówno do studentów, jak i pracowników uczelni. Uczestniczą w nim wszystkie państwa Unii Europejskiej, a także Islandia, Lichtenstein, Norwegia oraz Turcja.

Trochę faktów

W kwietniu ubiegłego roku, z okazji obchodów dwudziestolecia Erasmusa, w wielu miastach akademickich odbyły się happeningi, wystawy, koncerty i seminaria. Do Polski przyjechał „Erasmus Van” (specjalny autokar promujący program), który podróżował po całej Europie.

A jakie były początki? Realizacja Erasmusa rozpoczęła się w UE w 1987 roku. Wówczas obejmował on tylko wyjazdy stypendialne dla studentów. Osiem lat później został włączony do pakietu innego unijnego programu – Socrates. Polska przystąpiła do niego w 1998 roku.

Nazwa Erasmus to skrót od European Community Action Scheme for the Mobility of University Students (Schemat Akcji Komisji Europejskiej Mobilności Studentów Szkół Wyższych). Nawiązuje do imienia słynnego niderlandzkiego filozofa – Erazma z Rotterdamu, który przez całe swoje życie podróżował po Europie, a dodatkowo opłacał koszty podobnych wyjazdów wybranym uczniom. W programie mogą uczestniczyć wszystkie zarejestrowane szkoły wyższe po uzyskaniu od Komisji Europejskiej tzw. Karty Uczelni Erasmusa. W Polsce jest ich ponad 200.

Zainteresowanie ze strony studentów jest bardzo duże. W pierwszym roku istnienia Erasmusa z programu skorzystało 3244 europejskich żaków. Teraz co roku uczestniczy w nim około 150 tys. osób. Pierwsi Polacy otrzymali stypendia Erasmusa w 1998 roku. Do roku akademickiego 2005/2006 za granicę wyjechało ponad 42 tys. polskich studentów, a na nasze rodzime uczelnie przybyło około 7,5 tys. zagranicznych stypendystów.

Jak wyjechać?

Z reguły rekrutacja wszędzie przebiega podobnie. Studenci muszą się zgłosić do koordynatora programu na swoim wydziale, gdzie przebiega kwalifikacja na wyjazdy w ramach programu, a następnie do Działu Współpracy z Zagranicą koordynującego realizację programu na uczelni. Starając się o stypendium, każdy musi wskazać uczelnię, którą jest zainteresowany (a najlepiej kilka). Warto w tym czasie zadać sobie ważne pytania: w jakich zajęciach chcemy uczestniczyć, jaki język podszkolić, czy w danym kraju stać nas będzie na utrzymanie się, czy stawiamy na duże i atrakcyjne miasto czy na dobrą uczelnię itp. Ważne jest też porozmawianie z osobami, które już skorzystały z oferty.

Szczegóły rekrutacji ustala uczelnia lub wydział. Standardowo bierze się pod uwagę wyniki w nauce, znajomość języka kraju, w którym chce się studiować, oraz rok studiów – trzeba być przynajmniej na drugim. Preferuje się jednak studentów z wyższych lat. Przeważnie przeprowadza się (na wydziałach) rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami. Wydziały przygotowują też porozumienie dotyczące realizacji zajęć (ang. learning agreement). Ustalane jest ono między trzema stronami – studentem, uczelnią wysyłającą i przyjmującą. Natomiast Dział Współpracy z Zagranicą zajmuje się częścią administracyjną, czyli na przykład wydawaniem potrzebnych zaświadczeń, sporządzaniem umów, wypłacaniem stypendiów, rozliczaniem i raportowaniem wyjazdów. Rekrutacja na cały następny rok trwa zawsze do 10 czerwca. Na wydziałach, na których zostały jeszcze wolne miejsca, w październiku przewidziana jest druga tura naboru dla spóźnialskich.

Studenci często narzekają na niedogodności związane z załatwianiem formalności. – Do rozdysponowania są ogromne środki i nie da się pewnych rzeczy zrobić na skróty. I tak ilość spraw, z którymi student musi się uporać, została zminimalizowana. Przed wyjazdem trzeba wypełnić formularz zgłoszeniowy, podpisać umowę stypendialną, odebrać zaświadczenie od NFZ pozwalające studentowi wystąpić o obowiązkową europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego EKUZ. Niekiedy dochodzi formularz w sprawie zakwaterowania i aneks do umowy. Po powrocie należy natychmiast uregulować kwestie związane z rozliczeniem stypendium, dostarczyć zaświadczenie o pobycie, zdobytych punktach, ocenach i zaliczeniach oraz wypełnić ankietę. W wielu sprawach studenta wyręcza uczelnia – wyjaśnia Danuta Obracaj, kierownik Działu Współpracy z Zagranicą Politechniki Śląskiej.

Co dalej?

Pobyt na zagranicznej uczelni może trwać od 3 miesięcy do 1 roku, najczęściej jest to jeden semestr. Jeśli stypendysta wyrazi taką chęć, pobyt może być przedłużony maksymalnie o kolejne 5 miesięcy. Taka możliwość istnieje, lecz jedynie w przypadku, gdy studiowało się w semestrze zimowym i zgodzi się na to wydział macierzysty studenta. Zwykle dłuższy pobyt (oficjalnie) wynika z faktu, że niektóre zajęcia trwają przez cały rok akademicki.

Student musi uzyskać odpowiednią ilość punktów ECTS (Europejski System Punktów Kredytowych). System umożliwia porównywanie wyników w nauce na różnych uczelniach i kierunkach. Zazwyczaj w semestrze trzeba zdobyć 30 punktów. Niekiedy studenci po powrocie do Polski muszą dodatkowo zaliczać poszczególne przedmioty. Wynika to z różnic programowych. Jednak założenie jest takie, że uczestnik programu nie powinien tracić semestru.

Każdy student korzystający z Erasmusa otrzymuje stypendium. To rodzaj dofinansowania. Przyznane pieniądze mają wystarczyć na pokrycie różnic w kosztach utrzymania. – W ramach programu studiowałem na irlandzkiej uczelni Cork Insitute of Technology. Miałem tam możliwość korzystania z rewelacyjnej wyposażonej biblioteki, wykładowcy byli bardzo dobrze przygotowani do zajęć. Jednak minusem tego pobytu były ograniczone środki pieniężne przyznawane w ramach programu. Z trudem wystarczały mi na bieżące potrzeby – mówi Marcin Zygmanowski, uczestnik Erasmusa. Trzeba mieć więc także własne fundusze.

Z reguły grant wynosi od 250 do 350 euro miesięcznie. Jego wysokość zależy od kraju, do którego się wyjeżdża. I tak najmniej dostanie student, który wybierze edukację w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, a najwięcej studiujący w Wielkiej Brytanii i Skandynawii. Gdy stypendysta zdecyduje się na przedłużenie nauki, wówczas dostaje dodatkowo jedynie 350 euro na cały ten kolejny semestr. Ponadto jeżeli student uzyskał prawo do stypendiów w Polsce (naukowych, socjalnych, sportowych), to są one utrzymywane i wypłacane na jego konto.

Było warto

Mimo trudności takich jak zbyt niskie stypendia, nadmierna biurokracja, czasami konieczność dodatkowego zaliczania przedmiotów i problemy językowe, studenci chwalą sobie wyjazdy na zagraniczne uczelnie. Mają możliwość zdobycia nowego doświadczenia. – Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie Leuven w Belgii. Pół roku spędzone tam okazało się najlepszym okresem w moim życiu. To sprawdzian dla tych, którzy chcą się nauczyć samodzielności, jak również okazja do rozpoczęcia wszystkiego od początku – gdzie nikt Cię nie zna i możesz stać się kimś zupełnie nowym. A możliwość studiowania na jednej z najlepszych uczelni w Europie to prestiż. Naprawdę super sprawa – mówi Kamil Wiszowaty, uczestnik programu.

Tego typu opinii jest wiele, dlatego młodzi ludzie bez wahania decydują się na takie wyjazdy. – Uważam, że to świetna okazja do poznania wielu ciekawych ludzi i kultury innego kraju. Chciałam zobaczyć jak działa system edukacji za granicą. Ponadto wydaje mi się, że takie przedsięwzięcie pozytywnie wpłynie na moją dalszą karierę naukową i zawodową – mówi Dorota Pasko, która w ramach programu wyjechała studiować na Tempere University of Technology w Finlandii.

Oprócz uczenia się, uczestnicy programu zwiedzają okolice, a nawet pracują. Okazuje się, że Erasmus to nie tylko program edukacyjny w wąskim tego słowa znaczeniu. Dla wielu studentów stypendium jest szansą na pierwszy dłuższy pobyt za granicą. Jest to z pewnością niezapomniana przygoda. Dlatego warto pokonać pewne niedogodności, bo można wiele zyskać.

Iwona Niezgodzka

[Pokaż komentarze | Dodaj komentarz]