nr 5(czerwiec)/2004

 

redakcja

 

* felieton * nasz punkt widzeniana czasiepodgląd kulturalny * przyjemne i pożyteczne * gry i zabawy ruchowe *

Internetowy miesięcznik społeczności akademickiej Uniwersytetu Śląskiego

WEJŚCIAK

ROZMOWA MIESIĄCA

FOTOREPORTAŻ - PODLASIE-POLSKI ORIENT

FELIETON

NASZ PUNKT WIDZENIA

NA CZASIE

PRZYJEMNE I POŻYTECZNE

PODGLĄD KULTURALNY

GRY I ZABAWY RUCHOWE

księga gości

FORUM

ARCHIWUM

E-MAIL:pretext@us.edu.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Historia pewnej znajomości...

-        czyli słów kilka o nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych w sieci.

Człowiek stworzony został jako istota z natury społeczna. Tym samym skazano go na ciągłe poszukiwanie kontaktu z innymi. Całe życie ludzkie opiera się na nawiązywaniu relacji interpersonalnych. Obecnie w epoce internetu poszukiwania te przybrały - w wielu przypadkach – nową postać. Ludzie zarówno młodzi, jaki starsi znajdują nowych znajomych, przyjaciół, partnerów w sieci. Coraz więcej z nas rezygnuje z trudu pielęgnowania i podtrzymywania kontaktu z ludźmi w tzw. realu. Zaczynamy szukać bliskości z innymi poprzez internet.

Dlaczego ludzie wybierają internet?

-Net wiele ułatwia, człowiek jakoś bardziej się otwiera, łatwiej przychodzi rozmowa. Jesteśmy w stanie poruszać każdy temat. Po prostu nie ma wstydu, żadnego uczucia skrępowania – zwierza się Ela, 22 letnia studentka Politechniki Śląskiej. Anonimowość to jeden z tych czynników, które znacznie ułatwiają kontakty w sieci. Człowiek korzystający z internetu jest na tyle anonimowy, że wzrasta jego poczucie bezpieczeństwa. Osoby, z którymi nawiązuje kontakt wydają mu się bliskie, dlatego jest bardziej otwarty i szczery niż podczas rzeczywistej rozmowy. Łatwiej okazuje emocje.

-Nie ma chyba lepszego miejsca, by się zwierzyć i porozmawiać o wszystkim. Nie patrząc komuś w oczy, jesteśmy trochę odważniejsi. Łatwiej wyznać pragnienia i uczucia – to wypowiedź internautki o pseudonimie „love is all aroun”, uczestniczki jednego z forum w sieci.

W rzeczywistym świecie kontaktów interpersonalnych nasze relacje pozostają często pod wpływem atrakcyjności fizycznej drugiego człowieka. Ludzi postrzeganych przez nas jako ładnych, atrakcyjnych traktujemy w sposób milszy, lepszy – często nie zdając sobie nawet z tego sprawy.

Podczas rozmowy w sieci wygląd zewnętrzny jest bez znaczenia. Nie musimy martwić się jak wyglądamy, czy się podobamy i łatwiej skupić się na przekazywaniu naszych myśli i emocji. Często dochodzi też do zjawiska idealizowania partnerów naszych interakcji. Wyobrażamy sobie, że osoba po drugiej stronie monitora jest dokładnie taka, jaka chcielibyśmy, żeby była.

Jak to się zaczyna... i jak to się kończy...

Ludzie utrzymujący w sieci znajomości o różnym charakterze to osoby, które zwykle zakładają sobie już wcześniej cel nawiązania tego typu interakcji. Na początku zwykle większa grupa ludzi spotyka się w pokojach rozmów, w cybernetycznych światach grupowych gier przygodowych (np. typu MUD) lub innych tego typu miejscach w sieci. Aby pojawiła się głębsza interakcja, konieczny jest efekt bliskości. Patricia Wallace w swojej książce pisze, że „w internecie bliskość, a co za tym idzie znajomość, przekłada się na coś, co można nazwać częstotliwością krzyżowania dróg. Chodzi tu o coś zupełnie innego niż odległość w sensie geograficznym, która definiuje bliskość w prawdziwym życiu. Odzwierciedla ona częstość, z jaką napotykamy się na inną osobę w sieci”. Tak więc zgodnie z potoczną zasadą im częściej tym lepiej, podobnie jak w rzeczywistym życiu, większa częstotliwość spotkań rodzi większe prawdopodobieństwo nawiązania znajomości. Także wysoki poziom aktywności: udział w dyskusjach i czatach zwiększa prawdopodobieństwo bycia zauważonym. Gdy dwie osoby spostrzegają, że coś zaczyna ich łączyć, często decydują się na bardziej prywatne kontakty. Wymieniają się adresami skrzynek poczty elektronicznej, numerami gg, czasami numerami telefonów i zdjęciami. Intensywność kontaktów rośnie, ludzie zaczynają się sobie zwierzać, czasami pojawia się głębsze uczucie, czasami internetowy romans. Romans taki może trwać miesiącami a nawet latami, nawet wtedy, gdy para nie decyduje się na spotkanie w rzeczywistym świecie. Wiele par po jakimś czasie decyduje się jednak na ten krok. Zdarza się że kontynuują owocny związek. Uczucie wybucha z podwójną siłą. Zwykle pojawiają się wtedy na okładce jednego z kolorowych czasopisma jako „para połączona miłością w sieci”. Częściej jest jednak tak, że wszelkie mity upadają. Wzajemne oczekiwania są zbyt duże. Rzeczywistość nie jest zgodna z wyobrażeniami. Często wykreowany w sieci wizerunek okazuje się fałszywy – nie ma nic wspólnego z prawdą.

Liczba znajomości nawiązywanych w sieci cały czas rośnie. Jest to zjawisko szczególnie niebezpieczne, gdy internetowe znajomości zaczynają zastępować życie towarzyskie w rzeczywistym świecie. Mamy do czynienia wtedy z zamkniętym kołem, gdyż osoba angażująca coraz więcej swego czasu i energii w poszukiwanie nowych znajomości w sieci, nie znajduje już miejsca na pielęgnowanie związków międzyludzkich z dotychczasowymi rzeczywistymi znajomymi. Gdy bliscy powoli się odsuwają, wtedy człowiek zaczyna odczuwać coraz większy brak kontaktu. Czuje się samotny, porzucony. Powoli całkowicie zwraca się w stronę nawiązywania jakichkolwiek interakcji wyłącznie w sieci i... koło się zamyka. Internauci poznawani w sieci wydają się mądrzejsi, lepsi, bardziej uczuciowi, co także wpływa na coraz intymniejsze wyznania, na zacieśnianie kontaktu. Zawsze przychodzi jednak ten trudny moment – czas, gdy trzeba zdecydować, czy warto skonfrontować swoje wyobrażenia na temat osoby po drugiej stronie monitora z rzeczywistością...

A może jednak niebezpieczeństwo...

Bez względu na to, czy ludzie decydują się na spotkanie w rzeczywistości, czy też nie są narażeni na zawód i cierpienie. Anonimowość - która z jednej strony daje poczucie bezpieczeństwa - sprzyja także manipulacji, która bardzo często jest obecna w kontaktach przez internet. Ludzie często nie podają prawdziwych informacji o sobie, manipulują swoim wizerunkiem, zmieniają imię, wiek, a nawet płeć. Relacje są wtedy oparte na pewnego rodzaju kłamstwie, a przecież na tym nie mogą budować prawdziwe znajomości. Pojawiają się więc głosy krytyki nawiązywania kontaktów w sieci.

-Internet bardzo niszczy kontakty międzyludzkie - mimo że wydaje się, że jest odwrotnie, że można spotkać wielu ludzi. Według mnie kontakt przez internet nie może się równać z kontaktem osobistym. Nie będzie dobrze, gdy ludzie będą chcieli zastąpić kontakty „face to face” kontaktami wirtualnymi – mówi Tomek, 25-letni student ostatniego roku administracji. No właśnie, czy znajomość zawieraną w sieci można nazwać prawdziwą, pełną przyjaźnią lub miłością? Chyba nie.

            Faktem jest, że w dobie nowoczesnych osiągnięć technicznych, gdy odległość traci na znaczeniu, a tradycyjne wartości przechodzą kryzys - internet staje się dla wielu ludzi substytutem życia. To tutaj szukają życiowego spełnienia, szczerej przyjaźni i wielkiego uczucia. Moim zdaniem nie tędy jednak droga, gdyż nic nie zastąpi szczerego uśmiechu, życzliwego poklepania po ramieniu, czy ciepła, które czujesz, gdy ktoś troskliwie cię przytuli.

Monika Frania

Osobom zainteresowanym zagadnieniem wpływu internetu na ludzkie życie polecam książkę:

Patricia Wallace „Psychologia internetu”, Rebis, Poznań 2001

Szukaj w sieci Szukaj w witrynie