|
Historia pewnej znajomości...
-
czyli słów kilka o nawiązywaniu
kontaktów interpersonalnych w sieci.
Człowiek
stworzony został jako istota z natury społeczna. Tym samym skazano
go na ciągłe poszukiwanie kontaktu z innymi. Całe życie ludzkie
opiera się na nawiązywaniu relacji interpersonalnych. Obecnie w
epoce internetu poszukiwania te przybrały - w wielu przypadkach –
nową postać. Ludzie zarówno młodzi, jaki starsi znajdują nowych
znajomych, przyjaciół, partnerów w sieci. Coraz więcej z nas
rezygnuje z trudu pielęgnowania i podtrzymywania kontaktu z ludźmi w
tzw. realu. Zaczynamy szukać
bliskości z innymi poprzez internet.
Dlaczego
ludzie wybierają internet?
-Net
wiele ułatwia, człowiek jakoś bardziej się otwier a, łatwiej
przychodzi rozmowa. Jesteśmy w stanie poruszać każdy temat. Po
prostu nie ma wstydu, żadnego uczucia skrępowania – zwierza się
Ela, 22 letnia studentka Politechniki Śląskiej. Anonimowość to
jeden z tych czynników, które znacznie ułatwiają kontakty w sieci.
Człowiek korzystający z internetu jest na tyle anonimowy, że
wzrasta jego poczucie bezpieczeństwa. Osoby, z którymi nawiązuje
kontakt wydają mu się bliskie, dlatego jest bardziej otwarty i
szczery niż podczas rzeczywistej rozmowy. Łatwiej okazuje emocje.
-Nie
ma chyba lepszego miejsca, by się zwierzyć i porozmawiać o
wszystkim. Nie patrząc komuś w oczy, jesteśmy trochę odważniejsi.
Łatwiej wyznać pragnienia i uczucia – to wypowiedź
internautki o pseudonimie „love is all aroun”, uczestniczki
jednego z forum w sieci.
W
rzeczywistym świecie kontaktów interpersonalnych nasze relacje
pozostają często pod wpływem atrakcyjności fizycznej drugiego człowieka.
Ludzi postrzeganych przez nas jako ładnych, atrakcyjnych traktujemy w
sposób milszy, lepszy – często nie zdając sobie nawet z tego
sprawy.
Podczas
rozmowy w sieci wygląd zewnętrzny jest bez znaczenia. Nie musimy
martwić się jak wyglądamy, czy się podobamy i łatwiej skupić się
na przekazywaniu naszych myśli i emocji. Często dochodzi też do
zjawiska idealizowania partnerów
naszych interakcji. Wyobrażamy sobie, że osoba po drugiej
stronie monitora jest dokładnie taka, jaka chcielibyśmy, żeby była.
Jak
to się zaczyna... i jak to się kończy...
Ludzie
utrzymujący w sieci znajomości o różnym charakterze to osoby, które
zwykle zakładają sobie już wcześniej cel nawiązania tego typu
interakcji. Na początku zwykle wi ększa grupa ludzi spotyka się w pokojach
rozmów, w cybernetycznych światach grupowych gier przygodowych
(np. typu MUD) lub innych tego typu miejscach w sieci. Aby pojawiła
się głębsza interakcja, konieczny jest efekt
bliskości. Patricia Wallace w swojej książce pisze, że „w
internecie bliskość, a co za tym idzie znajomość, przekłada się
na coś, co można nazwać częstotliwością krzyżowania dróg.
Chodzi tu o coś zupełnie innego niż odległość w sensie
geograficznym, która definiuje bliskość w prawdziwym życiu.
Odzwierciedla ona częstość, z jaką napotykamy się na inną osobę
w sieci”. Tak więc zgodnie z potoczną zasadą im częściej tym lepiej, podobnie jak w rzeczywistym życiu, większa
częstotliwość spotkań rodzi większe prawdopodobieństwo nawiązania
znajomości. Także wysoki poziom aktywności: udział w dyskusjach i
czatach zwiększa prawdopodobieństwo bycia zauważonym. Gdy dwie
osoby spostrzegają, że coś zaczyna ich łączyć, często decydują
się na bardziej prywatne kontakty. Wymieniają się adresami skrzynek
poczty elektronicznej, numerami gg, czasami numerami telefonów i zdjęciami.
Intensywność kontaktów rośnie, ludzie zaczynają się sobie
zwierzać, czasami pojawia się głębsze uczucie, czasami internetowy
romans. Romans taki może trwać miesiącami a nawet latami, nawet
wtedy, gdy para nie decyduje się na spotkanie w rzeczywistym świecie.
Wiele par po jakimś czasie decyduje się jednak na ten krok. Zdarza
się że kontynuują owocny związek. Uczucie wybucha z podwójną siłą.
Zwykle pojawiają się wtedy na okładce jednego z kolorowych
czasopisma jako „para połączona miłością w sieci”. Częściej
jest jednak tak, że wszelkie mity upadają. Wzajemne oczekiwania są
zbyt duże. Rzeczywistość nie jest zgodna z wyobrażeniami. Często
wykreowany w sieci wizerunek okazuje się fałszywy – nie ma nic wspólnego
z prawdą.
Liczba
znajomości nawiązywanych w sieci cały czas rośnie. Jest to
zjawisko szczególnie niebezpieczne, gdy internetowe znajomości
zaczynają zastępować życie towarzyskie w rzeczywistym świecie.
Mamy do czy nienia wtedy z zamkniętym kołem, gdyż osoba angażująca
coraz więcej swego czasu i energii w poszukiwanie nowych znajomości
w sieci, nie znajduje już miejsca na pielęgnowanie związków międzyludzkich
z dotychczasowymi rzeczywistymi znajomymi. Gdy bliscy powoli się
odsuwają, wtedy człowiek zaczyna odczuwać coraz większy brak
kontaktu. Czuje się samotny, porzucony. Powoli całkowicie zwraca się
w stronę nawiązywania jakichkolwiek interakcji wyłącznie w sieci
i... koło się zamyka. Internauci poznawani w sieci wydają się mądrzejsi,
lepsi, bardziej uczuciowi, co także wpływa na coraz intymniejsze
wyznania, na zacieśnianie kontaktu. Zawsze przychodzi jednak ten
trudny moment – czas, gdy trzeba zdecydować, czy warto skonfrontować
swoje wyobrażenia na temat osoby po drugiej stronie monitora z
rzeczywistością...
A
może jednak niebezpieczeństwo...
Bez
względu na to, czy ludzie decydują się na spotkanie w rzeczywistości,
czy też nie są narażeni na zawód i cierpienie. Anonimowość - która
z jednej strony daje poczucie bezpieczeństwa - sprzyja także
manipulacji, która bardzo często jest obecna w kontaktach przez
internet. Ludzie często nie podają prawdziwych informacji o sobie,
manipulują swoim wizerunkiem, zmieniają imię, wiek, a nawet płeć.
Relacje są wtedy oparte na pewnego rodzaju kłamstwie, a przecież na
tym nie mogą budować prawdziwe znajomości. Pojawiają się więc głosy
krytyki nawiązywania kontaktów w sieci.
-Internet
bardzo niszczy kontakty międzyludzkie - mimo że wydaje się, że
jest odwrotnie, że można spotkać wielu ludzi. Według mnie kontakt
przez internet nie może się równać z kontaktem osobistym. Nie będzie
dobrze, gdy ludzie będą chcieli zastąpić kontakty „face to face”
kontaktami wirtualnymi – mówi
Tomek, 25-letni student ostatniego roku administracji.
No właśnie, czy znajomość zawieraną w sieci można nazwać
prawdziwą, pełną przyjaźnią lub miłością? Chyba nie.
Faktem jest, że w dobie nowoczesnych osiągnięć
technicznych, gdy odległość traci na znaczeniu, a tradycyjne wartości
przechodzą kryzys - internet staje się dla wielu ludzi substytutem
życia. To tutaj szukają życiowego spełnienia, szczerej przyjaźni
i wielkiego uczucia. Moim zdaniem nie tędy jednak droga, gdyż nic
nie zastąpi szczerego uśmiechu, życzliwego poklepania po ramieniu,
czy ciepła, które czujesz, gdy ktoś troskliwie cię przytuli.
Monika
Frania
Osobom
zainteresowanym zagadnieniem wpływu internetu na ludzkie życie
polecam książkę:
Patricia
Wallace „Psychologia internetu”, Rebis, Poznań 2001
|