nr 4(maj)/2004

 

redakcja

 

* felieton * nasz punkt widzeniana czasiepodgląd kulturalny * przyjemne i pożyteczne * gry i zabawy ruchowe *

Internetowy miesięcznik społeczności akademickiej Uniwersytetu Śląskiego

WEJŚCIAK

ROZMOWA MIESIĄCA - BUDAPESZT BLIŻSZY NIŻ WARSZAWA - rozmowa z prof. dr. hab. Sylwestrem Wróblem

FELIETON

NASZ PUNKT WIDZENIA

NA CZASIE

PRZEGLĄD wydawniczY

PRZYJEMNE I POŻYTECZNE

PODGLĄD KULTURALNY

GRY I ZABAWY RUCHOWE

księga gości

FORUM

ARCHIWUM

E-MAIL:pretext@us.edu.pl

Któż nie słyszał o tym, że życie studenckie to jedna wielka impreza? Krążą na ten temat pikantne plotki, anegdoty, a młodzież licealna aż zaciera ręce na myśl, że już wkrótce włączy się w tę falę rozrywek. Taki stereotyp, według którego student to przede wszystkim bywalec pubów i dyskotek, ewentualnie imprez „akademikowych”, jest powszechnie znany. Ale może warto by było zastanowić się nad tym, czy uczniowie szkół wyższych faktycznie „cierpią” na nadmiar wolnego czasu? A może są już wplątani w pajęczynę dorosłości, która krępuje ich ruchy i uniemożliwia realizację pozanaukowych zainteresowań oraz oddawanie się rozrywkom?

ŁAMIĄC STEREOTYPY...!?

-Ilość wolnego czasu, którym możemy rozporządzać, zależy zdecydowanie od kierunku, na którym podejmiemy naukę. Inna jest sytuacja studentów wydziałów humanistycznych, a inna przyszłych lekarzy – tłumaczy Marta, studentka drugiego roku politologii. Każda uczelnia ma swoją specyfikę, sposoby nauczania. Różnie określane są także wymagania wobec młodzieży. Inny tok nauczania preferują uniwersytety, kształcące przede wszystkim w obszarze nauk humanistycznych i przyrodniczych, odmiennie natomiast przyswajają wiedzę uczniowie politechnik, akademii medycznych czy wyższych szkół artystycznych. Ale nawet w obrębie jednego wydziału młodzież może postępować bardzo różnie, sterując tym samym m.in. swoim wolnym czasem. Zgodnie z popularnym przysłowiem, każdy jest kowalem swego losu – tak też od samego studenta i jego umiejętności organizacji pracy zależy to, czy będzie on w stanie pogodzić naukę z rozrywką.

POWAGA NA TWARZY PRAWNIKA

Model studenta-kujona czasem się sprawdza.

Według krążących wśród młodzieży stereotypów, studenci prawa są zarozumiali i głęboko przekonani o swej wyższości nad rówieśnikami. Skąd może wynikać taki stan rzeczy? Czy przyszli prawnicy bardziej angażują się w życie akademickie, więcej się uczą, są bardziej systematyczni? A może jest to tylko jedno z tych twierdzeń, które bez głębszego uzasadnienia pow- tarzane są przez młodych ludzi? -Studenci prawa zdecydowanie muszą się dużo uczyć, nie oznacza to jednak, że są całkowicie pochłonięci przez naukę. Wszystko zależy od organizacji pracy. Ja i większość moich kolegów obiecujemy sobie na początku każdego semestru, że będziemy pracować systematycznie, uczyć się każdego dnia. Taka postawa pozwala realizować się także w innych dziedzinach życia – mam na myśli hobby i życie towarzyskie. W praktyce okazuje się zwykle, że z dotrzymywaniem naszych postanowień jest różnie, co staje się jasne tuż przed rozpoczęciem sesji. Wtedy trzeba już porządnie „przysiąść nad książką”, czasem nawet przez cztery, pięć dni pod rząd. Ten problem występuje rzecz jasna także na innych wydziałach, nie jest typowy wyłącznie dla studentów prawa - wyjaśnia postawę większości przyszłych prawników Przemek, student prawa i politologii. Uczniowie Wydziału Prawa i Administracji nie skarżą się zazwyczaj na nadmiar materiału, którego muszą się nauczyć. Z drugiej jednak strony nie mają też nadmiaru wolnego czasu. Często podkreślają, iż pierwszy rok nauki jest najtrudniejszy, wtedy muszą się wykazać dużym samozaparciem i udowodnić, że potrafią przyswoić ogrom wiedzy. Dalsza część studiów jest już dużo mniej stresująca i pozwala studentom na pełniejsze korzystanie z wszelkich rozrywek. –Właściwie, z wyjątkiem okresu sesji, mam dużo wolnego czasu. Większość wykładowców nie robi nam kolokwiów w trakcie semestru i nie wymaga od nas zbyt wiele. Dzięki temu można się poświęcić temu, co się naprawdę lubi. Spędzam czas ze znajomymi, czytam ulubione książki przy filiżance kakao, spaceruję, uprawiam też sport – uczęszczam na treningi piłki nożnej, na basen i na siłownię – dodaje Przemek, który pierwszy rok prawa ma już za sobą.

SPACER W CHMURACH

(WYDZIAŁ NAUK SPOŁECZNYCH)

Aktywny wypoczynek pod pseudonimem hobby.

Jednym z kierunków uniwersyteckich na katowickim WNS-ie jest filozofia. Wśród żaków krąży stereotyp młodego filozofa, jako osoby „bujającej w obłokach”, oderwanej od rzeczywistości, całkowicie niezainteresowanej problemami życia codziennego. Czy jednak faktycznie zajęcia prowadzone na tym kierunku nie dają młodym ludziom żadnej konkretnej wiedzy i czy rzeczywiście studia te nie wiążą się z najdrobniejszym nawet wysiłkiem? Formalnie mam zajęcia tylko raz w tygodniu, ale jest to dzień wyjątkowo męczący - spędzam czas na uniwersytecie od godziny 8 do 18. Ćwiczenia są bardzo ciężkie, a przygotowanie się do nich wymaga od studentów kilkakrotnego czytania tekstów filozoficznych i oczywiście dokładnego ich przemyślenia. Oprócz studiowania filozofii uczęszczam także na podyplomowe studia dziennikarskie. Mam więc nad czym tracić wzrok. W wolnym czasie natomiast czytam książki, jeżdżę konno, a co drugi tydzień wyjeżdżam w góry – opowiada Agata, studentka czwartego roku filozofii. Kierunek ten pozwala młodzieży zainteresowanej filozofią na realizację swoich marzeń. Nie zamyka przy tym drogi do oddawania się różnym przyjemnościom, które umilają życie uniwersyteckie. –Mam bardzo dużo czasu dla siebie i mogę go zagospodarować w dowolny sposób. Po zajęciach najczęściej oglądam telewizję, a wieczorami wychodzę do pubów lub na imprezy. Bardzo lubię także wyjazdy w góry. Moi znajomi natomiast wolne chwile spędzają zazwyczaj na boisku, grając w piłkę nożną – mówi Artur, student czwartego roku filozofii.

czytaj dalej>>>

Szukaj w sieci Szukaj w witrynie